Przed siebie

Było ciężko. Zimno wdzierało się bezczelnie przez nos i otwarte usta głęboko do środka. Z każdym krokiem krew buchała na policzkach, które już nie wiedziały czy to z gorąca, czy to z zimna, czy ze wstydu nabierają pąsów. Okutana warstwami bawełn, wełn, poliestrów, polarów, radości i złośliwości spotykałam się z jesienią inną niż ta w Krakowie. Zapomniałam już jak wygląda i pachnie las. Zapomniałam jak mogę być nieważna wobec tego co trwa dookoła.

dsc_1352dsc_1356

Jesień poubierała swoje sukienki i rozłożyła się na górach. U stóp było czuć jeszcze latem, tam gdzie jagodniki obsypane resztkami zmarzniętych jagód czekały na pierwsze śniegi. Dookoła iskało zielenią, która przybierała różne szale, a to jaśniejsze, prawie żółte, gdzie indziej szmaragdowe, aż prawie czarne, trochę wyżej pomarańczowe, a gdzieniegdzie czerwone i malinowe. Im wyżej i głębiej w las, co raz mocniej czuć było zapach opadłych liści, tych samych, które w głowie przywoływały szelesty dzieciństwa i wtulanie się w kaflowy piec, którym teraz towarzyszyła tylko myśl po chuj ja tam wchodzę.

dsc_1344dsc_1351

A im dalej, tym nie było łatwiej. Na szlaku błoto chwytało nogi. Jednym razem jakby chciało złapać za bose stopy zostawiając sobie pożyczone buty. Innym razem próbując sprowokować należny ukłon, który nieostrożnego mógł kosztować skręcenie kostki albo uczernienie nowego stroju.

dsc_1295dsc_1304dsc_1321dsc_1335

Kiedy wychodziliśmy z lasu pod sam szczyt przywiało mroźne smutki. Wiatr cisnął w twarz, wdzierał się pod kurtki i tylko słychać było jak gwiżdże. To nie był dach świata, ale dookoła było tylko niebo i góry. Gdzieś po lewej Ukraina, gdzieś przed sobą Słowacja, gdzieś za nami Polska. A może zupełnie odwrotnie. Wszystko to nazwy. Najważniejsze, że nie istniało wtedy nic. Wszystkie myśli popakowane po kieszeniach kurtki wypadały z każdym krokiem. Nikt nie miał imienia, rozczarowania rozprysły, a jutro nie było ważne w żadnej chwili, tak jak dzisiaj i wczoraj. Tam na gorze byłam tylko ja i pustka, którą zaraz rozpaliło słońce. I mogłam iść dalej z ustami pełnymi czekolady.

dsc_1302dsc_1337dsc_1347dsc_1309

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s